back1.gif (1161 bytes)powrót

NAZWA WYDARZENIA: Wycieczka szkolna do Paryża
DATA WYDARZENIA: 2-8.06.2010
NAUCZYCIEL(E) REALIZUJĄCY/NADZORUJĄCY: Maria Strzelecka-Dolatowska
Barbara Popławska
Jolanta Okuniewska

 

Wycieczka do Paryża


Nazywamy się Julia Czupryńska i Zuzanna Czeluśniak. Uczęszczamy do klasy V c.

W roku szkolnym 2009/2010 byłyśmy z panią Maria Strzelecką-Dolatowską na wycieczce szkolnej dla klas IV-VI do Paryża. Chciałyśmy podzielić się wrażeniami, ponieważ bardzo nam się tam podobało.

02.05.2010 r.

Wycieczka rozpoczęła się drugiego maja. Tegoż dnia o godz. 9.00 wyjechaliśmy spod naszej szkoły. Akurat wtedy nie działo się nic ciekawego, ponieważ jechaliśmy non stop przez 25 godzin.

03.05.2010 r.

Jak łatwo wyliczyć, do Francji dojechaliśmy następnego dnia o godz. 10.00. Nie zajeżdżaliśmy do hotelu, lecz od razu do Paryża.

Widzieliśmy takie słynne zabytki, jak: Łuk Triumfalny, tzw. "pomniki konne" oraz kościół św. Magdaleny. Bardzo nas zaintereso-wał, ponieważ został wykonany "a la greka", a do tej pory takie budowle widzieliśmy tylko w naszych podręcznikach do plastyki. Przejeżdżaliśmy też obok Placu Vandome. Mieliśmy również okazję pierwszy raz zobaczyć więżę Eiffla. Była ogromna! Gdy tylko wyłoniła się zza budynków, w autokarze zapanowało poruszenie. Wszyscy krzyczeli i pokazywali sobie palcami. Podjechaliśmy bliżej i robiliśmy zdjęcia tak długo, dopóki nie zaczął padać deszcz. Gdyby nie to - stalibyśmy nadal i podziwialibyśmy ją z otwartymi buziami. Zrobiła na nas naprawdę duże wrażenie! Zajechaliśmy również do muzeum perfum, gdzie wiele osób kupiło prezenty dla swoich bliskich.

Następnie udaliśmy się na obiad do restauracji, a po posiłku wyjechaliśmy z miasta i dotarliśmy do hotelu. Znajdował się w miejscowości pod Paryżem, Fontenay-Tresiny. Rozlokowaliśmy się po pokojach, po czym zmęczeni zasnęliśmy.

04.05.2010 r.

Tego dnia mieliśmy zwiedzić Luwr. Niestety, nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ z jakiegoś powodu był zamknięty. Pojechaliśmy więc do Disneylandu. Co tu dużo mówić - byliśmy oczarowani! Zresztą - jak każde dziecko bawiące się w tym miejscu. Gdybyśmy mogli, zostalibyśmy tam na noc.

05.05.2010 r.

Piątego dnia wreszcie było nam dane wjechać na wieżę Eiffla. Niezrażeni ogromnymi kolejkami, w końcu dotarliśmy na górę. Nawet zimno, na tej wysokości naprawdę bardzo dające się we znaki, nie powstrzymało nas od spędzenia tam dobrych 30 minut.

Mieliśmy też okazję zwiedzać Luwr, gdzie widzieliśmy dużo zabytków do tej pory znanych nam tylko z książek. Zobaczyliśmy słynną Mona Lisę oraz równie ważną Nike z Samotraki. Byliśmy zachwyceni zarówno obrazem, jak i rzeźbą.

Tego samego dnia zwiedzaliśmy słynną katedrę Notre Dame. Bardzo podobały się nam przepiękne i ogromne, różnokolorowe witraże. Jej sklepienie zostało wyrzeźbione z niezwykłą precyzją, podparte zaś na równie pięknych kolumnach. Zadziwiła nas jednak nowoczesność świątyni. W cały kościele stały telewizory plazmowe, a przy wyjściu widzieliśmy nawet sklepik z pamiątkami.

Następnie udaliśmy się na wzgórze Montmartre, aby kupić upominki dla bliskich na tamtejszych bazarach. Tam widzieliśmy piękną świątynię, którą również zwiedzaliśmy. Wieczorem przepłynęliśmy się jeszcze Sekwaną, oglądając w ten sposób nadrzeczne zabytki.

06.05.2010 r.

Kolejnego dnia zwiedzaliśmy zamki nad Loarą. Mianowicie ten w Chambord oraz Blois. Przerobiono je na muzea, w których mogliśmy zobaczyć rzeźbione popiersia władców, oraz malowane ich wizerunki. Zachwyciły nas meble z XVI wieku, ale i same komnaty. Ucieszyliśmy się, gdy zauważyliśmy nasze godło i napis "Henryk I Walezy", król Polski i Wielki Książe Litewski 1573-1574 r. Co więcej, był to napis w naszym języku ojczystym, po polsku!

07.05.2010 r.

Siódmego dnia maja z wielkim smutkiem spakowaliśmy bagaże i opuściliśmy Francję. Jednak nie był to jeszcze koniec przygód. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Belgii, gdzie chodziliśmy od czekoladziarni do czekoladziarni i kupowaliśmy kilogramy czekoladowych słodyczy. Ale nie słodkości były tu najważniejsze. Dużą atrakcją okazał się tzw."siusiający chłopiec". Jednak panie rozczarowały się, widząc, że chłopiec jest od roku w tym samym ubranku, choć przez ubiegłe lata zmieniał je bardzo często....

08.05.2010 r.

Ósmego maja wróciliśmy do Polski pełni wrażeń i gotowi wyruszyć do Paryża po-nownie.

oko.gif (16684 bytes)
ZOBACZ ZDJĘCIA